Chciałam się zatrzymać i biec do Rexa, pomóc mu lecz wiedziałam, że to bez sensu. Zabiją i jego i mnie. Pędziłam teraz naprawdę szybko.
Jestem szybka, jestem szybka. Szybciej, szybciej, szybciej!!! Jestem najszybsza!!! Szybciej!
Powtarzałam w myślach, aby nie opadać tak bardzo z sił. W tedy przypomniałam sobie słowa Rexa.
Muszę być sprytna. Jestem szybka! Szybkość i spryt!
Wbiegłam na polanę i zobaczyłam dziewczyny.
Gdy biegłam ułożyłam sobie formułkę, dzięki której streszczę im co mniej więcej zaszło, ale zdobyłam się tylko na:
- Dziewczyny! szybko!!! Musimy pomóc Rexowi!
Łapiąc tylko jeden wdech ruszyłam s powrotem do Rexa razem z Jenną i Kalą. Teraz pędziłam jeszcze szybciej.
Dotarłam na miejsce rzezi. Widać, że Rex stracił już dość krwi sądząc po upaćkanym czerwienią otoczeniu.
Zdążyłam?
Wydawało się, że tak. Jeden z "nich", który był czarny jak... jak... prawdziwa czerń trzymał Rexa za gardło.
Co robić? Wyrzucą nas za to że wróciłam. Nie mam nic do stracenia. Sfora potrzebuje bardziej Rexa niż mnie...
Westchnęłam bardzo głęboko stając tuż przed maleńką polanką.
Dla miłości...
Zaczęłam pędzić w stronę wilko-psa. Rzuciłam się na niego. Gryzłam, szarpałam, drapałam. Robiłam co mogłam. Słyszałam jakieś krzyki Kali. Nie mogłam ich rozpoznać byłam zbyt zajęta. Wilk wypuścił Rexa na ziemię, który resztkami sił zaczołgał się w krzaki. Byłam pewna, że zaraz nabierze nie wiadomo z kąd nowych mocy, naładuje się jakoś. Miałam bardzo dobrą pozycję. Siedziałam mu na karku i zadawałam wiele obrażeń. On nie mógł mnie sięgnąć. Wariował jak dziki byk. Nagle coś sobie przypomniałam.
Joanna!
Co będzie gdy ją opuszczę? Będzie załamana! W tej samej chwili, gdy się tak zamyśliłam nie zaówarzyłam i momentalnie zostałam ciśnięta o ziemię.
Wiedziałam, że teraz do akcji wkroczy Kala. Słyszałam, już biegła do basiora. Za to ja poczułam nos Jenny i gdzieś blisko mnie oddech Rexa.
<Rex? Może Jenna?>
rezerwuję odpowiedź XD
OdpowiedzUsuńOki, ale to już nie moja sprawa :)
Usuń