Kaja obserwowała Rexa.Nie odpowiadał jej, ale patrzył złymi oczyma.Niespodziewanie rzucił się na nią i wypluł całą wodę do wisiorka suczki .Następnie ostatkiem sił upadł na ziemię
-Nie tak!-powiedział Rex
-Przecież to ta woda dokładnie z tego źródła co mówiłeś?!-zdziwiła się Kaja
-Tak.Ta co mówiłem....ale źle ją stosujesz .Wlanie jej mi do pyska nic nie da ...
-W taki razie jak ją stosować?-Zapytała suczka
-ech.... woda ta niweluje działanie trucizny...robi to jednak w bardzo bolesny sposób...a teraz słuchaj uważnie.Jak ci powiem to obmyj moje rany tą wodą...będę piszczał i wył...zwijał się z bólu...krzyczał żebyś przestała, ale nie przestawaj dopóki nie obmyjesz wszystkich ran...proszę...-powiedział w jego głosie było słychać obawę,strach.
Suczka zbliżyła się do psa w celu obmycia ran.
-Stój!poczekaj jeszcze chwilę.-powiedział niespokojnie Rex.
Posłuchała go.
-Dobrze...jestem już gotowy.-powiedział
W chwili gdy pierwsza kropla wody dotknęła rany rozległ się głośny jęk.Rex szamotał się i wiercił , piszczał i jęczał
-STOP! Zostaw mnie !!To boli!-wrzeszczał
Podczas "zabiegu" występowały duże trudności.Rex bowiem nie był skory do współpracy.Kaja w pewnym momencie chciała przestać,ale nie zrobiła tego.W końcu obmywanie ran zakończyło się.
-I jak się czujesz??-spytała Kaja
Rex lekko uniósł łeb i spojrzał w jej stronę.
-Dziękuje-powiedział i znów zemdlał.
<Kaja lub Jenna lub Kala?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz