Uśmiechnęłam, gdy nasze wzroki się napotkały.
- No więc tak - zaczęłam, chciałam, żeby moja historia była bardzo... literacka (?) - Pewnego pięknego dnia bawiłam się z Joanną na łące. Ona mi aportowała, a ja się świetnie bawiłam. Kiedy to przy jednym z rzutów przedmiot zabawy utknął pomiędzy kamieniami. Próbowałam go wyciągnąć, ale na próżno. Połamał się. Potem Moja pani próbowała złamać patyk z drzewa które miało nas przenieść tu. No i tak się z nim strasznie szamotała. Gdy ja poszłam sprawdzić co się dzieje zaówarzyłam, że zapach tego drzewa jest nieznany. Nie było go tu wcześniej. Zaniepokoiłam się i dotknęłam jej dłoni nosem i wtedy nas oślepiło i znaleźliśmy się tutaj.
Skończyłam i dopiero na końcu zaówarzyłam, że wszystkie oczy skierowane są na mnie. Niby tak powinno być, ale czułam się dziwnie. Szybko przeniosłam wzrok na łapy.
- Reeex...? - zapytałam
- Słucham? - odpowiedział
- No... a.... może... nie wiem czy masz czas... ale może oprowadziłbyś mnie troszkę po terenach? - zapytałam z maślanymi oczami
<Rex, dokończysz? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz