- Dziewczyny! - krzyknęłam - nie dajcie mu usnąć! Musi być ciągle przytomny, to się może źle skończyć!!! - popatrzyłam prosząco na dziewczyny - Idę po tą wodę!
Podbiegłam do kamienia. Próbowałam go odsunąć. Powstała mala szparka, potem większa. Wystarczyło, abym się prześlizgnęła. Popatrzyłam, czy w pobliżu nikogo nie ma i nagle tak jak stałam pognałam jak burza donikąd.
Biegłam dość krótko, a obok mnie już pojawił się jeden z "nich". Wtedy naprawdę przyśpieszyłam.
- Debile... - syknęłam pod nosem, coś co naprawdę nie było w moim stylu
Byłam dziwnie spokojna. Wiedziałam, że mnie nie złapią. Czułam się niemal jak duch. To bylo naprawdę dziwne. Mimo, że bestie były wielkie, nie były tak szybkie jak ja. Zgubiłam je.
Błąkałam się po różnym miejscach związanych z magią. W końcu pobiegłam do drzewa które mnie tu sprowadziło. Spotkałam tego ducha. Po krótkiem rozmowie duch tylko kiwnął i u mojej szyi był maleńki woreczek z magiczną wodą.
Nie rozumiałam jak to możliwe, ale teraz gdy już miałam przy sobie wodę biegłam szybciej niż gepard. To było niesamowite. Moje myśli też głupiały. Imk bliżej byłam wody tym szybsza się stawałam. Przypadek?
W naprawdę krótkim czasie dotarłam do jaskini i wpadłam jak burza, mimo małego wejścia. Zasunęłam wejście mniejszym kamieniem.
- Mam wodę! - wykrzyknęłam
Dziewczyny mi gratulowały i dziwiły się, ze przyszłam tak szybko, ale nie słuchałam ich. Musiałam dać wodę alfie.
Zerwałam wisiorek z wodą i szybko otworzyłam. Wlałam wszystko do pyska Rexa. Gdy już to zrobiłam stałam się strasznie zmęczona. Każda łapa ważyła 2 tony.
- Jak się czujesz? - zapytałam Rexa słabym głsem
Potarłam obolałe ramię.
Od czego tak? Przecież nic nie robiłam...
<Rex?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz