Ranek.Kolejny nudny i monotonny dzień...
-dobrze chociaż że mam ciebie Rex.Chodź idziemy do parku na spacer.
dzisiejszy dzień był pochmurny nigdy zazwyczaj nie chodziliśmy do parku w taką pogodę, przeważnie chodzimy po naszym rozsypującym się osiedlu... dziś jednak coś ciągnęło mnie do parku,nie wiedziałam ze TO na zawsze zmieni moje życie.W parku było jak zawsze.Śmieci powoli wysypywały się z śmietników,po chodniku chodzili(a przynajmniej próbowali chodzić)jacyś pijacy,jeszcze gdzie indziej grupa wandali niszczyła ławki i przewracała kosze na śmieci.Rex jak zawsze szedł przy mnie i pilnował czy aby ktoś nie ma zamiaru mi czegoś zrobić, ale wracając do tematu.Szliśmy sobie tak tym parkiem aż nagle spostrzegłam drzewo, nie było ono jednak zwykłym drzewem po pierwsze nie widziałam go tu nigdy wcześniej, po drugie było ogromne.Zdziwiło mnie że nikt go nie spostrzegł zważając na jego wymiary.Razem z Rexem postanowiliśmy się mu przyjrzeć z bliska.obchodząc go wokoło nie spostrzegłam nic nadzwyczajnego za wyjątkiem dziwnego wyglądu kory.Podeszłam do Drzewa i dotknęłam je w tym samym momencie dostałam strasznych zawrotów głowy.Zemdlałam.obudziłam się w zupełnie innym miejscu.Ile spałam?Dzień ?Dwa?To teraz było najmniej ważne.Teraz liczyło się to gdzie jestem i czy Rex jest ze mną.Spojrzałam w lewo.Było dobrze Rex siedział przy mnie i patrzył na mnie zdziwionymi oczyma.On chyba też nie wiedział co się stało.Następnie spojrzałam w prawo stało tam DRZEWO dokładnie to samo co w naszym parku!!To nie było normalne.wstałam i ostrożnie poszłam w stronę drzewa.Tym razem nie musiałam go dotykać , wystarczyło że znalazłam się w pewnej odległości abym zemdlała.Pojawiłam się w... nawet nie wiem czym.Rexa ze mną nie było... po chwili zorientowałam się że śnię ale miałam świadomość swoich czynów i mogłam je kontrolować.Nagle doszedł do mnie donośny i bardzo niski głos.
-Witaj
-Kim jesteś ?-zapytałam
-Nie musisz się mnie lękać.Pewnie zastanawiasz się gdzie jesteś.
-Wydaję mi się że śnie... jak się obudzę znów będę w domu.
-Nie masz racji ... to co się tu dzieję nie jest snem
-To w takim razie czym ?
-To stan który trudno określić nie jest to wizja ani sen to co się tu dzieje to rzeczywistość.
-W takim razie gdzie jest Rex ?!
-Nic mu nie jest został tam gdzie "zemdlałaś"twoje ciało jest tam a dusza tu
-Czy to znaczy że ... ja nie żyję
-Wręcz przeciwnie !!zaczniesz nowe życie w nowym świecie zaraz jak twoja dusza znów złączy się z ciałem
-Długo to jeszcze potrwa ? dziwnie się czuję będą prawie duchem...
-Jeszcze troczę.zostałaś oddzielona od ciała abyś dowiedziała się o miejscu w którym się właśnie znalazłaś przed pojawieniem się u mnie.
-Możemy więc przejść do rzeczy ???
-Tak.Jesteś w miejscu magicznym a drogę do niego otworzył ci Rex.Wasza więź sprawiła otwarcie bramy do tego miejsca.za tobą pojawi się jeszcze wielu innych ludzi jak i ich psy ale to ty jesteś pierwsza i to ty i Rex będziecie przewodzić kiedyś nowemu stadu Rex stanie się samcem alfa a ty ... królową ?Jak by tego nie nazwać będziesz pomagać Rexowi a on tobie.jest jeszcze wiele miejsc które odkryjesz w tej cudownej krainie ale teraz powinnaś już wracać Rex chyba się o ciebie martwi...
-....Łał nigdy bym nie pomyślała że istnieje na świecie raj dla mnie i Rexa.Bardzo dziękuje a teraz chcę wrócić do swojego psa
-Proszę bardzo
- Jeszcze jedno .Jak masz na imię ?
-Ja ? Jestem duchem drzewa
Obudziłam się.Nareszcie miałam ciało!!ledwo otworzyłam oczy a wskoczył na mnie Rex
-O!Żyjesz!!Tak się martwiłem!!Myślałem że już nigdy nie wstaniesz!!
-Rex!Ty mówisz ?!
-Ty mnie rozumiesz?!Zawsze mówiłem ale ty jakoś nigdy nie odpowiadałaś.Myślałem że po prostu nie rozumiesz psiej mowy...
-Nigdy nie rozumiałam aż znalazłam się tu.to miejsce rzeczywiście jest magiczne.
-Ale właściwie gdzie my jesteśmy??
-To rozmowa nie na dzisiaj, teraz idź spać.Porozmawiamy jutro.
-Dobrze.Dobranoc
-Dobranoc.
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz