w jaskini nastała długa cisza ...nagle Rex zaczął kaszleć i powiedział łamiącym się głosem
-Kaja?.... gdzie ..gdzie jestem.
-W jaskini.Nie bój się tu jest bezpiecznie.Jak się czujesz?
-Źle.Rany zadane przez te stworzenia leczą się bardzo długo i .... zawierają jad...nie zabija on od razu...ale ...ale sprawia ból i cierpienie do ostatnich sekund życia.- powiedział obojętnie tak jakby stracił wolę walki .
-musi być na to jakieś antidotum !!musi!!
-Jest....
-Gdzie?!mów od tego zależy twoje życie!!!
-problem w tym że nie wiem gdzie je znaleźć...-odpowiedział równie obojętny co wcześniej
cisza....
-to może powiedz chociaż czym jest to antidotum-powiedziała Kala
-jest to woda z magicznego źródła.-powiedział lekko unosząc łeb
-znajdziemy ją dla ciebie.-powiedziała bez namysłu Kaja.
- nie musicie tego robić...
-ale zrobimy!Dobrze wiesz że jestem uparta.-odpowiedziała Kaja
-dobrze.... ale jak ją znajdziecie to mnie obudźcie-powiedział łamiącym się głosem.Wiedział że zaraz znowu zemdleje.
<co teraz?? kto dokończy ??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz