- Chodźmy! Szybko! - zawołałam - kto ostatni, ten pierwszy gania!!!
Wszyscy psy ruszyli pędem. Powoli wysówałam się na prowadzenie, jeszcze tylko kawałek. Bummm... Leżę na ziemi jak kłoda. szybko się podniosłam i znów zaczęłam biec. Nie miałam już szans, mimo, że byłam dość szybka. Dotarłam na miejsce jako pierwsza... od końca oczywiście. Gdy tylko to zrobiłam wszystkie psy rozbiegły się. Mimo to jeszcze dziwnym trafem udało mi się musnąć bok Kali.
<Kala? Gonisz! >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz