Cały czas byliśmy uwięzieni w tej głupiej skale a Rex nie czuł się lepiej. Nagle, poczułam obcy zapach. Pomyślałam, że to te demony ale to nie były one. Zobaczyłam jakiegoś psa.
-Kim jesteś?- zapytałam gotowa do walki
-Hej, spokojnie. Jestem Poker. Trafiłem tu przez przypadek. Wpuść mnie bo te bestie mnie zjedzą!- zdążył powiedzieć i wpadł do jaskini. Zatrzasnęłam "drzwi" bo właśnie chciały tu wejść te straszydła.
-Jenny, kogo wpuściłaś?- zapytał słabo Rex
-Spokojnie, to Poker. Jego tez goniły te potwory.- odpowiedziałam
-Dobrze. Niech zostanie i podejdzie tu do mnie.-powiedział Alfa i zaprowadziłam nowego do Rexa. Rozmawiali trochę i w końcu skończyli.
-Dzięki.- powiedział podchodząc do mnie
-Nie ma za co. Co powiedział Rex?- zapytałam
-Mogę dołączyć do stada jeżeli wy się zgodzicie.- powiedział i spojrzał na mnie
-No co? Ja mam się zgodzić? Nie wiem. Zazwyczaj nie dopuszczam do siebie osób których nie jestem pewna.- powiedziałam
-Chyba możesz zrobić wyjątek, ten jeden raz?- zapytał i przysunął się bliżej
-Zobaczymy- powiedziałam chłodno i odeszłam na miejsce spoczynku.
<Poker?>
Przyjaciel Pies
niedziela, 15 grudnia 2013
czwartek, 12 grudnia 2013
NOWY PIES !! Poker !!!
Imię: Poker
Płeć: pies
Rasa: kundel
Wiek: 2 lata
Charakter: Bardzo miły, odważny, wesoły, romantyczny, szalony, waleczny i opiekuńczy.
Historia: Gdy się urodził on i jego rodzeństwo zostało sprzedane. Po półtora roku jego właściciele przenieśli się i zostawili go w starym domu. Zamknęli i zostawili mu cały worek psiej karmy. Karma znikła szybko, zbyt szybko i Poker strasznie przytył. Potem zaczął chorować i bardzo szybko chudnąć. Pewnego dnia nie wytrzymał i wyskoczył przez okno straszliwie się raniąc. Wpadł też na drzewo które przeniosło go tutaj. Gdy się tu znalazł był zupełnie zdrowy, a dziwny duch pokazał mu jego nową właścicielkę.
Właściciel: kucyk9 [tu: Joanna]
Partner: Podoba mu się Jenna
zwycięstwa w konkursach: brak
poniedziałek, 18 listopada 2013
Od Kali CD Rexa
Kiedy usłyszałam krzyki, dobiegające z jaskini, w której był Rex, od razu zerwałam się i tam pobiegłam.
- Co się stało?! - zapytałam, kiedy zobaczyłam samca Alpha.
- Musiałam mu podać lek, ale teraz jest już wszystko ok. - odpowiedziała Kaja.
Okazało się, że było to zwykłe leczenie.
- Co będzie dalej?
<Kaja?>
od Rexa CD Kaji
Kaja obserwowała Rexa.Nie odpowiadał jej, ale patrzył złymi oczyma.Niespodziewanie rzucił się na nią i wypluł całą wodę do wisiorka suczki .Następnie ostatkiem sił upadł na ziemię
-Nie tak!-powiedział Rex
-Przecież to ta woda dokładnie z tego źródła co mówiłeś?!-zdziwiła się Kaja
-Tak.Ta co mówiłem....ale źle ją stosujesz .Wlanie jej mi do pyska nic nie da ...
-W taki razie jak ją stosować?-Zapytała suczka
-ech.... woda ta niweluje działanie trucizny...robi to jednak w bardzo bolesny sposób...a teraz słuchaj uważnie.Jak ci powiem to obmyj moje rany tą wodą...będę piszczał i wył...zwijał się z bólu...krzyczał żebyś przestała, ale nie przestawaj dopóki nie obmyjesz wszystkich ran...proszę...-powiedział w jego głosie było słychać obawę,strach.
Suczka zbliżyła się do psa w celu obmycia ran.
-Stój!poczekaj jeszcze chwilę.-powiedział niespokojnie Rex.
Posłuchała go.
-Dobrze...jestem już gotowy.-powiedział
W chwili gdy pierwsza kropla wody dotknęła rany rozległ się głośny jęk.Rex szamotał się i wiercił , piszczał i jęczał
-STOP! Zostaw mnie !!To boli!-wrzeszczał
Podczas "zabiegu" występowały duże trudności.Rex bowiem nie był skory do współpracy.Kaja w pewnym momencie chciała przestać,ale nie zrobiła tego.W końcu obmywanie ran zakończyło się.
-I jak się czujesz??-spytała Kaja
Rex lekko uniósł łeb i spojrzał w jej stronę.
-Dziękuje-powiedział i znów zemdlał.
<Kaja lub Jenna lub Kala?>
-Nie tak!-powiedział Rex
-Przecież to ta woda dokładnie z tego źródła co mówiłeś?!-zdziwiła się Kaja
-Tak.Ta co mówiłem....ale źle ją stosujesz .Wlanie jej mi do pyska nic nie da ...
-W taki razie jak ją stosować?-Zapytała suczka
-ech.... woda ta niweluje działanie trucizny...robi to jednak w bardzo bolesny sposób...a teraz słuchaj uważnie.Jak ci powiem to obmyj moje rany tą wodą...będę piszczał i wył...zwijał się z bólu...krzyczał żebyś przestała, ale nie przestawaj dopóki nie obmyjesz wszystkich ran...proszę...-powiedział w jego głosie było słychać obawę,strach.
Suczka zbliżyła się do psa w celu obmycia ran.
-Stój!poczekaj jeszcze chwilę.-powiedział niespokojnie Rex.
Posłuchała go.
-Dobrze...jestem już gotowy.-powiedział
W chwili gdy pierwsza kropla wody dotknęła rany rozległ się głośny jęk.Rex szamotał się i wiercił , piszczał i jęczał
-STOP! Zostaw mnie !!To boli!-wrzeszczał
Podczas "zabiegu" występowały duże trudności.Rex bowiem nie był skory do współpracy.Kaja w pewnym momencie chciała przestać,ale nie zrobiła tego.W końcu obmywanie ran zakończyło się.
-I jak się czujesz??-spytała Kaja
Rex lekko uniósł łeb i spojrzał w jej stronę.
-Dziękuje-powiedział i znów zemdlał.
<Kaja lub Jenna lub Kala?>
niedziela, 17 listopada 2013
Od Kaji CD Rexa
- Dziewczyny! - krzyknęłam - nie dajcie mu usnąć! Musi być ciągle przytomny, to się może źle skończyć!!! - popatrzyłam prosząco na dziewczyny - Idę po tą wodę!
Podbiegłam do kamienia. Próbowałam go odsunąć. Powstała mala szparka, potem większa. Wystarczyło, abym się prześlizgnęła. Popatrzyłam, czy w pobliżu nikogo nie ma i nagle tak jak stałam pognałam jak burza donikąd.
Biegłam dość krótko, a obok mnie już pojawił się jeden z "nich". Wtedy naprawdę przyśpieszyłam.
- Debile... - syknęłam pod nosem, coś co naprawdę nie było w moim stylu
Byłam dziwnie spokojna. Wiedziałam, że mnie nie złapią. Czułam się niemal jak duch. To bylo naprawdę dziwne. Mimo, że bestie były wielkie, nie były tak szybkie jak ja. Zgubiłam je.
Błąkałam się po różnym miejscach związanych z magią. W końcu pobiegłam do drzewa które mnie tu sprowadziło. Spotkałam tego ducha. Po krótkiem rozmowie duch tylko kiwnął i u mojej szyi był maleńki woreczek z magiczną wodą.
Nie rozumiałam jak to możliwe, ale teraz gdy już miałam przy sobie wodę biegłam szybciej niż gepard. To było niesamowite. Moje myśli też głupiały. Imk bliżej byłam wody tym szybsza się stawałam. Przypadek?
W naprawdę krótkim czasie dotarłam do jaskini i wpadłam jak burza, mimo małego wejścia. Zasunęłam wejście mniejszym kamieniem.
- Mam wodę! - wykrzyknęłam
Dziewczyny mi gratulowały i dziwiły się, ze przyszłam tak szybko, ale nie słuchałam ich. Musiałam dać wodę alfie.
Zerwałam wisiorek z wodą i szybko otworzyłam. Wlałam wszystko do pyska Rexa. Gdy już to zrobiłam stałam się strasznie zmęczona. Każda łapa ważyła 2 tony.
- Jak się czujesz? - zapytałam Rexa słabym głsem
Potarłam obolałe ramię.
Od czego tak? Przecież nic nie robiłam...
<Rex?>
od Rexa CD Kaji i jednocześnie Jenn'y
w jaskini nastała długa cisza ...nagle Rex zaczął kaszleć i powiedział łamiącym się głosem
-Kaja?.... gdzie ..gdzie jestem.
-W jaskini.Nie bój się tu jest bezpiecznie.Jak się czujesz?
-Źle.Rany zadane przez te stworzenia leczą się bardzo długo i .... zawierają jad...nie zabija on od razu...ale ...ale sprawia ból i cierpienie do ostatnich sekund życia.- powiedział obojętnie tak jakby stracił wolę walki .
-musi być na to jakieś antidotum !!musi!!
-Jest....
-Gdzie?!mów od tego zależy twoje życie!!!
-problem w tym że nie wiem gdzie je znaleźć...-odpowiedział równie obojętny co wcześniej
cisza....
-to może powiedz chociaż czym jest to antidotum-powiedziała Kala
-jest to woda z magicznego źródła.-powiedział lekko unosząc łeb
-znajdziemy ją dla ciebie.-powiedziała bez namysłu Kaja.
- nie musicie tego robić...
-ale zrobimy!Dobrze wiesz że jestem uparta.-odpowiedziała Kaja
-dobrze.... ale jak ją znajdziecie to mnie obudźcie-powiedział łamiącym się głosem.Wiedział że zaraz znowu zemdleje.
<co teraz?? kto dokończy ??>
-Kaja?.... gdzie ..gdzie jestem.
-W jaskini.Nie bój się tu jest bezpiecznie.Jak się czujesz?
-Źle.Rany zadane przez te stworzenia leczą się bardzo długo i .... zawierają jad...nie zabija on od razu...ale ...ale sprawia ból i cierpienie do ostatnich sekund życia.- powiedział obojętnie tak jakby stracił wolę walki .
-musi być na to jakieś antidotum !!musi!!
-Jest....
-Gdzie?!mów od tego zależy twoje życie!!!
-problem w tym że nie wiem gdzie je znaleźć...-odpowiedział równie obojętny co wcześniej
cisza....
-to może powiedz chociaż czym jest to antidotum-powiedziała Kala
-jest to woda z magicznego źródła.-powiedział lekko unosząc łeb
-znajdziemy ją dla ciebie.-powiedziała bez namysłu Kaja.
- nie musicie tego robić...
-ale zrobimy!Dobrze wiesz że jestem uparta.-odpowiedziała Kaja
-dobrze.... ale jak ją znajdziecie to mnie obudźcie-powiedział łamiącym się głosem.Wiedział że zaraz znowu zemdleje.
<co teraz?? kto dokończy ??>
Od Jenn'y C.D. Paladyna
-To wspaniale! Pewnie się cieszysz?-zapytałam Pala
-Tak cieszę się ale nic o niej nie wiem.-zmartwił się Pal
-Oj,to ci nie wiele pomogę.Moją panią jest Jenny a nie Amalia.Możesz o tym porozmawiać z Kalą,ona pewnie coś o niej wie-pocieszyłam kolegę
-Dziękuję Jenna! Bardzo i dziękuję!-ucieszył się Pal
-Ale nie ma za co-uśmiechnęłam się i wróciłam do Rexa.Leżał na wpół przytomny na ziemi.
-Żle z nim.Mówi,że coś może go uleczyć ale nie wiem co...-zmartwiła się Kaja
-Ja już próbowałam.To naprawdę silny jad.Nie wiem co może mu pomóc...Rex,zastanów się.Jest coś czym można cię uleczyć?
<Rex?>
-Tak cieszę się ale nic o niej nie wiem.-zmartwił się Pal
-Oj,to ci nie wiele pomogę.Moją panią jest Jenny a nie Amalia.Możesz o tym porozmawiać z Kalą,ona pewnie coś o niej wie-pocieszyłam kolegę
-Dziękuję Jenna! Bardzo i dziękuję!-ucieszył się Pal
-Ale nie ma za co-uśmiechnęłam się i wróciłam do Rexa.Leżał na wpół przytomny na ziemi.
-Żle z nim.Mówi,że coś może go uleczyć ale nie wiem co...-zmartwiła się Kaja
-Ja już próbowałam.To naprawdę silny jad.Nie wiem co może mu pomóc...Rex,zastanów się.Jest coś czym można cię uleczyć?
<Rex?>
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
